Blog

 

ZABAWA JEST NAJWAŻNIEJSZA 

14.03.2018

– On przeszkadza! – usłyszałem wołanie dobiegające ze szkolnej pufiarni. Dziesięcioletni chłopiec wołał, aby pomóc przy rozwiązaniu narastającego problemu, który pojawił się przy zabawie. Przeszkadzającym okazał się siedmiolatek, na którego rozzłoszczeni byli pozostali uczestnicy zabawy – dzieci niewiele od niego starsze.
– Jak mogę pomóc?
– Zabierz go!
– Hmmm…przecież to przestrzeń do zabawy dla wszystkich.
– Ale on przeszkadza!
– A w jaki sposób wam przeszkadza?
– On wszystko rozwala!

Rozejrzałem się po pomieszczeniu. W rogu była stworzona baza, z puf, poduszek i stołów. Dosyć klasycznie, z jednym wyjątkiem – miała okno w bardzo wyeksponowanym miejscu. Jej stan nie wskazywał na bycie rozwaloną. Domyśliłem się, że rozwalona została zabawa a nie baza.

– Na czym polega ta zabawa?
– To jest pizzeria.
– Czyli to nie jest baza, tylko pizzeria?
– Tak.
– I co tutaj robicie?
– Robimy pizzę!
– No tak, a kto jest kim w tej zabawie?
– Janek jest sprzedawcą, Patryk jest klientem, Tomek jest kucharzem, a Miłosz miał być roznosicielem, ale on wszystko rozwala!
Popatrzyłem w stronę Miłosza.
– Miłosz, a czy ty chcesz się  z nimi bawić?
– Tak, ale oni są durni!
– To ty jesteś głupi! – wykrzyczał Tomek.

Poziom frustracji wzrastał, moja obecność na razie w niczym nie pomagała.
– Tomek, a powiedz co robi Miłosz co tak ciebie denerwuje?
– On robi jakieś dziwne rzeczy!
– Jakie rzeczy?
– On ma dostarczać pizze, ale zamiast tego bierze ją i jest głupim roznosicielem!
Tomek kontynuował: – idzie z pizzą i robi tak – tutaj Tomek odegrał przygarbioną postać, która idzie z pizzą bujając się na boki, po czym pada na podłogę wydając rycząco-charczące dźwięki. Miłosz głośno roześmiał się.
– Czyli Miłosz nie stosuje się do reguł waszej zabawy? – zapytałem
– Taak! – zakrzyknęli.
– Miłosz, czy nie chcesz być roznosicielem pizzy?
– Chcę, ale takim dziwacznym – powiedział Miłosz zanosząc się ze śmiechu.

To jedna z wielu sytuacji, które nie kończą się żadnym cudownym ozdrowieniem. Pomimo wyjaśnień, że zabawa w pizzerię ma określone reguły – Miłosz nie chciał się dostosować. Ważniejsze było dla niego fantazjowanie i robienie rzeczy, które często bywają nazywane „wygłupianiem się”. Małym sukcesem w tej sytuacji było jednak skierowanie uwagi dzieci na to, że problemem w porozumieniu nie jest osoba Miłosza, lecz fakt, że nie stosuje się on do zasad zabawy. Dzieci spontanicznie to określają mianem „byciem za małym”. I jest w tym sporo prawdy.

J.Piaget zaproponował podział rodzajów zabawy oparty na strukturze zabawy, który jest połączony z rozwojem procesów poznawczych dziecka. Pierwszy okres rozwoju dziecka (do ok. 2 roku życia) to okres zabaw manipulacyjnych, gdzie dziecko poprzez powtarzalne czynności motorycznych opanowuje coraz lepiej kontrolę nad własnym ciałem.
Kolejny okres, to czas pomiędzy ok. 2 a 7-8 rokiem życia dziecka. Pojawiają się wtedy zabawy symboliczne, gdzie do zabaw manipulacyjnych dodany jest wymiar fantastyczny. Obiekty nabierają symbolicznego znaczenia: kijki stają się mieczami, a koce płaszczami. Rozwija się u dziecka myślenie abstrakcyjne, niezbędne do opanowania umiejętności mowy.
Po tym okresie, od 7-8 roku życia pojawia się nowy wymiar zabaw, czyli zabawy według określonych reguł. Te zabawy początkowo są naśladowaniem dorosłych, bądź starszych dzieci (np. zabawa w szkołę). Jest to ściśle związane z procesem socjalizacji dziecka. Służą one poznawaniu różnych kodów zachowań i budowaniu relacji. Ten rodzaj zabaw można nazwać grami i o ile wcześniejsze typy zabaw wraz z wiekiem dziecka zanikają, to gry pozostają już żywym obiektem zainteresowań człowieka do końca życia.

Przytoczona sytuacja z dziećmi pokazuje, jak wygląda nieporozumienie na poziomie dwóch okresów rozwojowych. To co jest ważne, to że dzieci na wyższych etapach są w stanie zrozumieć potrzeby młodszych dzieci. Można się odwołać do ich własnych wspomnień. Jednak nie oznacza to, że automatycznie zaakceptują intruza, asymilacja niekompetentnych jest kompetencją najbardziej zaawansowanych graczy.

Trzeba też pamiętać, że przejścia między poszczególnymi okresami nie mają charakteru gwałtownego, ani nawet liniowego. Jest to proces płynny, naznaczony niekiedy regresami (np. w przypadku przebywania z młodszymi dziećmi). Co ważne, proces uczenia się gier to proces nauki ustalania i przestrzegania zasad. Dzieci wspólnie ustalają zasady, na bieżąco je modyfikują i balansują aby dać każdemu graczowi równe szanse. W pierwszym okresie gier dzieci pragną zasad, według których ich wygrana jest pewna. Kiedy rozpoznają, że tak skonstruowane gry nie dają satysfakcji innym graczom, przez co nie mają partnerów do nich, rozpoczynają właściwy proces socjalizacji, czyli rozpoznawania potrzeb innych osób.

Znajomość tego aspektu rozwojowego dzieci jest przydatnym drogowskazem w pracy z grupą dzieci zróżnicowanych wiekowo.

Imiona dzieci zostały zmienione na potrzeby wpisu (i tylko imiona).

PD

 


Cztery dżungle

23.12.2017

 
W ciągu ostatnich miesięcy udało nam się jasno określić obszary pracy z dziećmi, które uznajemy za kluczowe. Określiliśmy je mianem “czterech dżungli”.
 

Dżungla przyrodnicza

 
Kiedy tworzyliśmy placówkę, jednym z naszych priorytetów była bliskość natury, gdyż natura i bliskość przyrody to jedne z najważniejszych elementów, które nas ukształtowały. Każdy z nas miał swoje miejsca ucieczki do przyrody, czy to w postaci zarośli na osiedlach, działek, na które jeździliśmy, czy miejskich lasów. Warszawa jest miastem pełnym takich zielonych kryjówek. Co prawda jest coraz mniej zielonych wysp w jej centralnych dzielnicach, ale obrzeża są nadal mocno pozarastane i można w nich odnaleźć to, czego tak bardzo potrzebujemy – wolność. Przyroda działa kojąco, jest w niej przestrzeń dla wszystkich. Może być wspaniałym placem zabaw, miejscem spotkań i rozmów, uniwersalną pomocą naukową do wszystkich przedmiotów, stołówką a nawet sypialnią. Wystarczy po to sięgnąć. Dlatego na naszą szkołę wybraliśmy miejsce, gdzie zaraz po wyjściu przez furtkę wchodzimy do lasu. Zapach lasu w tych okolicach, w letnie dni po deszczowej nocy, kojarzy się z zapachem wakacyjnych wyjazdów.
 

Dżungla miejska

 
Znajdujemy się w największym mieście w kraju. W jego stolicy. Większość z nas wychowała się w blokach, pamiętamy podwórka, na których najciekawszymi miejscami zabaw były place po budowach. Nasi rodzice wychowali się bawiąc się na ruinach zburzonego miasta. Aktualnie Warszawa przechodzi wielką metamorfozę, stajemy się europejską metropolią, zatłoczoną, zakorkowaną i osnutą smogiem. Ucieczka w stronę przyrody jest jakimś rozwiązaniem, ale my preferujemy podejście hybrydowe – skoro już mieszkamy w takim miejscu, to nauczmy się w nim egzystować, najlepiej jak można. Korzystając z ogromnej oferty kulturalnej, z wszelkich zasobów wynikających z infrastruktury oraz wielokulturowości. Jednocześnie zależy nam, aby dzieci nauczyły się radzić sobie z zagrożeniami czyhającymi w miejskiej dżungli. Program cotygodniowych wycieczek w różne interesujące miejsca, do których dostajemy się za pomocą komunikacji miejskiej, jest jednym z objawów realizacji tego postulatu. Dzieci poznają Warszawę, uczą się tego jak funkcjonować w miejskiej przestrzeni publicznej, poznają możliwości jakie dają różne instytucje oraz biorą udział w przedsięwzięciach organizowanych miejskich aktywistów.
 

Dżungla cyfrowa

 
Multimedia to temat, który budzi wiele emocji wśród dorosłych i dzieci. Jest to dziedzina, która w bardzo szybkim tempie wkrada się do naszej codzienności, opanowując coraz to szerze obszary. Dzięki technologi zmieniamy sposoby tego jak się komunikujemy, jak budujemy relacje, jak się uczymy i pracujemy, jak wypoczywamy. Ten proces będzie się intensyfikował i jesteśmy przekonani, że należy to uwzględnić w działaniach związanych z pracą z dziećmi. Dwa rozwiązania, które są nam obce w dziedzinie multimediów to zabronienie wszystkiego oraz pozwolenie na wszystko, bez żadnego wsparcia. Staramy się szukać złotego środka, w tym jak udostępniać dzieciom narzędzia multimedialne. Szukamy odpowiedzi na pytania dotyczące tego jakie treści są adekwatne, ile czasu spędzonego w cyfrowym świecie nie zagraża zdrowiu, obserwujemy i uczymy się na bieżąco tego, jak dzieci sobie radzą z dostępem do komputerów, tabletów i komórek. Komunikujemy się w tej kwestii z rodzicami, aby poznać też to jak wpływa czas spędzony w szkole z multimediami na część dnia dziecka, którą spędza w domu. Staramy się też wspierać rodziców w tym temacie, doradzając różne możliwe rozwiązania w kwestii bezpieczeństwa dziecka w sieci. Internet jest wspaniałym narzędziem, które zmieniło oblicze naszej cywilizacji, jednak podobnie jak ogień może być bardzo destrukcyjne. Dlatego tak ważne jest dla nas bycie w pełnej komunikacji i bliskości z dziećmi korzystającymi z sieci, choćby po to, aby móc im pomóc w sytuacji, kiedy napotkają nieodpowiednie treści. Nie chemy aby takie rzeczy działy się w ukryciu przed dorosłymi, dlatego często wspólnie korzystamy z multimediów, staramy się wsłuchać w potrzeby dzieci w tej kwestii i szukamy rozwiązań, które je zaspokoją a jednocześnie będą bezpieczne. Nasza kadra jest kompetentna w dziedzinie nowych technologii. W czasach, kiedy mamy smartfony, drony kurierskie, VR/AR, samochody autonomiczne, kryptowaluty, nie wyobrażamy sobie aby ignorować to co się dzieje w kontekście technologii, dlatego tak ważne jest dla nas aby dzieci wkraczając w ten świat miały wsparcie w postaci kompetentnego dorosłego.
 

Dżungla emocjonalna

 
Praca nad samym sobą to podstawa naszego podejścia do działań w kwestiach emocji. Umiejętność odkrycia w sobie związków przyczynowo-skutkowych dotyczących naszych zachowań i umiejętność dzielenia się tymi spostrzeżeniami z dziećmi pozwala na to, aby dzieci uczyły się rozpoznawać takie zależności u siebie. My – dorośli jesteśmy dla nich polem badawczym. Jednocześnie to my dorośli jesteśmy strażnikami tego, w jaki sposób przebiega komunikacja z dziećmi, bo to my jesteśmy wyposażeni w kompetencje. Szanujemy to, że dziecko jest w trakcie nabywania kompetencji i w tej drodze nie ma żadnych skrótów. Każdy musi przejść przez etap niekompetencji i każdy to robi w innym tempie. Zanim nasze emocje będą wyglądały jak ogród, musimy przejść przez czas, kiedy są dżunglą rosnącą w niesamowitym tempie i w sposób nieprzewidywalny. Jesteśmy dalecy od prób porządkowania tej dżungli poprzez karczowanie. Musimy poczekać, aż każdy stanie się ogrodnikiem własnych emocji, a my możemy w ramach wsparcia opowiadać o tym w jaki sposób sami dochodziliśmy do kolejnych etapów samorozwoju. Każda dżungla rośnie inaczej, potrzebuje innych zabiegów, dlatego nie wierzymy w uniwersalne rozwiązania dla wszystkich. To co możemy dawać to wytrwałe towarzyszenie we wszystkich momentach, zarówno tych kiedy jest wspaniale i razem się śmiejemy, jak i tych, kiedy jest smutno i razem płaczemy oraz obietnicę, że nigdy nas nie zabraknie, kiedy będziemy potrzebni. Wypełnianie tej obietnicy jest naszym najważniejszym zadaniem.
 
PD